Dziś mija nam ósmy roczek związku. Związku, który w swoich wzlotach i upadkach uczył nas miłości, cierpliwości, rozkoszy, pokazał co to jest gniew, zazdrość, rozczarowanie. Burzliwy w emocjach, lecz spokojny i poukładany po wierzchu. Splotła nas nić uczucia. Uczucia tak pierwotnego i silnego, że jednym słowem wcale ogarnąć się go nie da. I mimo, że momentami było ciężko, mimo przepaści jaka pojawiała się między nami, mimo wszystko, ta nić trzymała i trzyma nas nadal. Związanych
Mimo, że mieszkaliśmy w tym samym mieście, ba w tej samej dzielnicy poznaliśmy się dopiero w szkole. Chodziliśmy do tego samego technikum, na ten sam kierunek, do tej samej klasy, tylko w innych rocznikach. Szybko podjęliśmy decyzję o wspólnej przyszłości, ślubie, dziecku. Na przeszkodzie stał młody wiek i wówczas jeszcze nie zakończone nauczanie. Gdy zaczęliśmy się spotykać ja uczęszczałam do pierwszej klasy technikum i miałam niespełna szesnaście lat i tak na prawdę nikt nie brał tego związku na poważnie. Cztery lata później, gdy ja kończyłam naukę, a Misiak wyjeżdżał do wojska planowaliśmy już ślub i już nikt nie miał wątpliwości, że to poważne uczucie i świadoma decyzja.
Gdy zaczęliśmy się spotykać pochłonęła nas namiętność i młodzieńcza spontaniczność, ale na tym nie kończyły się nasze relacje. Mijały nam minuty, godziny, noce na rozmowach do rana przy blasku świec i stłumionym dźwięku radia. Poznawaliśmy się coraz bardziej. oraz bardziej obnażaliśmy się przed sobą fizycznie i emocjonalnie. Misiak był pierwszą osobą, której mogłam powiedzieć wszystko i powiedziałam. A on nie przestraszył się, nie uciekł. Został przy mnie, wspierał i pomógł przezwyciężyć wszystko z czym zmagałam się tyle lat. Był przy mnie gdy płakałam, by służyć ramieniem i nadstawionym uchem. Był gdy sama nie chciałam być ze sobą, by przekonać mnie, że świat nie jest taki okrutny jakim mi się przedstawił. Był gdy się śmiałam, by śmiać się wraz ze mną i dbać, by ten stan trwał jak najdłużej. A ja? Co dałam w zamian? Chyba tylko siebie. Pokazałam mu inny świat, inne spojrzenie na wiele sytuacji. Staliśmy się sobie przyjaciółmi, powiernikami, kochankami. i trwaliśmy nada w szalonym związku miłości szkolnej.
Potem był burzliwy okres. Misiak ukończył szkołę wcześniej i poszedł do wojska. Ja zakończyłam naukę i wkrótce potem on zakończył swoją przygodę w służbie. Pojawiła się przepaść, łzy, gniew, zazdrość i bezsilność. Chciałam odejść. Nie zrobiłam tego. Długo przyszło mi mierzyć się z goryczą i bólem. Wiele rozmów, kłótni i żalów później znowu zaznaliśmy szczęścia.
Postanowiliśmy iść dalej. Przybliżaliśmy się do siebie coraz mocniej, tworzyliśmy prawdziwe małżeństwo. Postaraliśmy się o dziecko. Razem byliśmy w ciąży, razem rodziliśmy, razem wychowujemy syna.
Teraz jesteśmy tu. Wciąż razem, wciąż zakochani. Szczęśliwi.