piątek, 15 marca 2013

Miara miłości.

    Kiedyś miarą miłości jakiejś szkolnej miłości Andrzeja była kartka - walentynka lub zwykły list, w kwestii tego akurat szczegółu pamięć moja zawodzi, ale nie takowy szczątek informacji jest istotny w temacie. Otóż owa kartka zawierała przekaz jasny i od serca, a patrząc z perspektywy czasu był on również komiczny. Jedno zdanie zamieszczone na tej starannie złożonej kartce papieru przywarło mi do pamięci i rozśmieszyło do łez. Było to wyznanie miłości obrane w kilka słów, które  pomimo, że osobno emanują sensem i przeciętnością, razem zestawione brzmią co najmniej dziecinnie: "Kocham Cię bardziej niż moje buty", ot pojęcie miary miłości w oczach ucznia szkoły podstawowej. Na szczęście dane nam, ludziom jest się rozwijać, dorastać, przewartościowywać i dojrzewać. I nasza miara miłości także kwitnie i dojrzewa, ewoluuje od "kocham Cię bardziej niż moje buty", przez "kocham Cię najmocniej na świecie" do "kocham Cię tak mocno, że pozwoliłbym Ci odejść". Zatrzymajmy się przy tym ostatnim chwilę bądź dwie. Zdawałoby się, że najmocniej kocha ten, który zatrzymuje partnerkę przy sobie za wszelką cenę, walczy do upadłego, prosi, grozi, szantażuje bo kocha aż tak mocno, że nie chce żyć bez tej drugiej osoby. A tymczasem najmocniej kocha ten, który jest w stanie odpuścić, poświęcić własne szczęście u boku ukochanej, by ta była szczęśliwa bez niego, jeżeli oczywiście dana wybranka serca rzeczywiście szczęśliwsza  byłaby sama, lub u boku innego.

Ps. Za inspirację do tego posta dziękuję mężowi, który dziś mi powiedział jak bardzo mnie kocha.

24 komentarze:

  1. Piękne:) Masz rację to taki chyba najwyższy szczebel miłości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, wyższego nie widzę :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bo miałam dzień pełen emocji, w tym wzruszeń ;)

      Usuń
  3. Do takiego etapu miłosci mało kto dorasta, najczęsciej większości miłośc kojarzy sie z uzależnieniem od siebie partnerów, smsami jak facet jest w pracy i kwiatami bez okazji.

    Gratuluje męza :)
    A Ty jak go kochasz? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kocham go tak, że byłabym w stanie odpuścić :P Najbardziej zależy mi na Jego szczęściu.

      Usuń
    2. Ja tylko raz tak kochałam i z perspektywy czasu widzę, że nie było warto :P
      Myślę, że teraz rozsądniej do tego podchodzę-jesli mój partner woli inna to ze mna nie będzie już nigdy szczęsliwy, więc mogę sie kłócić, szantażować i zmuszac do bycia ze mną-albo odpuścić i szukac szczęścia gdzies indziej.

      Usuń
    3. Serce nie sługa, nie patrzy w kim lokuje uczucia.
      Trudno o rozsądek w miłości, ale z jednej strony masz rację, jeżeli partner nie chce to zmuszać nie ma co...

      Usuń
  4. Ślicznie, taki prawdziwy płynący z serca post.
    Uwielbiam jak mój ukochany okazuję mi uczucie, a słowa 'kocham cie' wchłaniam od niego jak gąbka wodę.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam jak mąż mi mówi, że mnie kocha, a jeszcze bardziej lubię jak na mnie wtedy patrzy ;)

      Usuń
  5. A ja nie wiem co o tym myśleć, bo rozum podpowiada, że masz rację, a serce mówi, że gdybym chciała odejść od kogoś kogo kiedyś kochałam to chciałabym, żeby ta osoba udowodniła mi, że ta miłość nie była tylko wymysłem. A kiedy by odpuściła? Pozwoliła odejść? Byłby to sygnał, że nie warta była nigdy moich uczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to zwykle bywa, wszystko zależy od okoliczności. To oczywiste, że w razie czego też chciałbym żeby mąż o mnie walczył , bo gdyby odpuścił, pomyślałabym, że aż tak mnie nie kocha skoro mu się nie chce nawet spróbować. Ale...
      Załóżmy, że ma słabość do kobiet, i że zdradził mnie kolejny raz, że mimo prób i starań nie potrafi przestać i cierpimy przez to oboje. Wolałabym rozstać się "w przyjaźni" niż tkwić na siłę w związku, który przynosi cierpienie.
      Taki przykład, generalnie chodzi mi mniej więcej o tego rodzaju sytuację.

      Usuń
  6. Ogromnie mnie wzruszyłaś! przepięknie słowa poskładane!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne...
    Mój Mąż chyba jest raczej z tych drugich,...ciężko byłoby mu się pogodzić z moim odejściem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojemu też ciężko byłoby się pogodzić... dlatego właśnie odbieram to jak dowód miłości :)

      Usuń
    2. bo to jest dowód miłości, chociaż chyba tak naprawdę najbardziej bolesny...

      Usuń
  8. Dobrze że jesteś kochana to dziś żadkość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... no nie wiem czy rzadkość... nie wydaje mi się

      Usuń
  9. no nie :) ale fajnie napisane ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne słowa... Aż się popłakałam... Wzruszyło mnie no...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - biorę to za komplement ;)

      Usuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)