 |
| A na foteliku taka pozycja jest najlepsza, bo można "zjeść" własne stopy ;) |
Odkąd Bubuś opanował niezwykle trudną sztukę jaką jest siedzenie, zdążyliśmy już opuścić dno łóżeczka o jedno piętro w dół i przestawić spacerówkę, alby maluch jechał przodem do kierunku jazdy. Ta opcja o wiele bardziej mu pasuje, bo może podziwiać widoki w całości, a tak tylko mama, abo tata. Spacery stały się jeszcze większą przyjemnością. Mały nie chce już leżeć plackiem, chce siedzieć i podziwiać. Nawet jak powieki mu już opadają, to i tak uparcie będzie siedział. Dopiero jak zaśnie (na siedząco) spuszczam mu oparcie na płasko. Zabawa też stała się całkiem inna. Nie ma mowy o leżeniu na plecach. Bawi się na siedząco, albo leżąc na brzuszku.
A wczoraj porwał mamie ze stołu wafla, którego mama zajadała. Bawił się, pluł i stukał smoczkiem o stół. Aż tu nagle cisza jak makiem zasiał. Mama patrzy i co widzi? Uszczęśliwione dziecko przerabiające wafla na papkę. No to mama się przestraszyła (no bo przecież takiemu maluchowi chyba nie wolno dawać jeszcze waflów?), no i mama wafla dziecku wzięła. Protest był mocny głośny i dosadny. Dziecko uznało, że wie lepiej co mu wolno, a co nie. A jak się mały krzykacz uspokoił to mama wafla oddała, bacznie obserwując co się z owym smakołykiem dzieje. I tak oto Kubuś wczoraj jadł swojego pierwszego w życiu wafla ;)