wtorek, 23 października 2012

Jedzonko niemowlaka.

źródło: internet
    Kubuniek bardzo lubi próbować nowych smaków i konsystencji. Dotąd jadł dania ze słoiczków i jabłuszko przetarte, marchewkę ugotowaną na parze czy też ziemniaczka. Ale w związku z tym, że dieta małego smyka rozszerza się coraz bardziej pomyślałam, że będę gotować mu domowe obiadki i deserki. Ale przygotowanie odpowiednio zbilansowanego i zdrowego posiłku dla niemowlaka wcale nie jest taką łatwą sprawą.
Poszukałam, poczytałam w internecie i znalazłam stronę z przepisami dla niemowlaków klik. Ale jedna strona to za mało. Poza tym kiedyś w gazecie czytałam o metodzie karmienia BLW i chciałam coś więcej na ten temat wiedzieć.
Może znacie jakieś fajne strony, albo artykuły na ten temat, a najlepiej bloga :D Liczę na waszą pomoc ;)

środa, 17 października 2012

Bubuś padł.

Bubuś uwielbia bawić się na brzuszku, ćwiczy pełzanie i próbuje unieść tyłek do pozycji na czworaka. Potrafi spędzać wiele czasu na macie na podłodze, ale ostatnio trochę przesadził. Bawił się, bawił, aż zasnął  :D

piątek, 12 października 2012

O siedzeniu i wafelku.

A na  foteliku taka pozycja jest najlepsza, bo można "zjeść" własne stopy ;)
    Odkąd Bubuś opanował niezwykle trudną sztukę jaką jest siedzenie, zdążyliśmy już opuścić dno łóżeczka o jedno piętro w dół i przestawić spacerówkę, alby maluch jechał przodem do kierunku jazdy. Ta opcja o wiele bardziej mu pasuje, bo może podziwiać widoki w całości, a tak tylko mama, abo tata. Spacery stały się jeszcze większą przyjemnością. Mały nie chce już leżeć plackiem, chce siedzieć i podziwiać. Nawet jak powieki mu już opadają, to i tak uparcie będzie siedział. Dopiero jak zaśnie (na siedząco) spuszczam mu oparcie na płasko. Zabawa też stała się całkiem inna. Nie ma mowy o leżeniu na plecach. Bawi się na siedząco, albo leżąc na brzuszku.
    A wczoraj porwał mamie ze stołu wafla, którego mama zajadała. Bawił się, pluł i stukał smoczkiem o stół. Aż tu nagle cisza jak makiem zasiał. Mama patrzy i co widzi? Uszczęśliwione dziecko przerabiające wafla na papkę. No to mama się przestraszyła (no bo przecież takiemu maluchowi chyba nie wolno dawać jeszcze waflów?), no i mama wafla dziecku wzięła. Protest był mocny głośny i dosadny. Dziecko uznało, że wie lepiej co mu wolno, a co nie. A jak się mały krzykacz uspokoił to mama wafla oddała, bacznie obserwując co się z owym smakołykiem dzieje. I tak oto Kubuś wczoraj jadł swojego pierwszego w życiu wafla ;)