poniedziałek, 4 czerwca 2012

USG bioderek.

    Dziś mieliśmy umówioną wizytę z Kubusiem na USG bioderek. Co prawda miał przeprowadzone to badanie w szpitalu, praktycznie zaraz po urodzeniu, ale i tak profilaktycznie dostaliśmy zalecenia, by to badanie powtórzyć w 8 tygodniu życia dziecka. A że w 8 tygodniu się nie dało, bo miejsc w poradni nie było, termin był dopiero w 15 tygodniu, nie pozostało nam nic innego jak pojechać zrobić badanie prywatnie.
Wchodzimy do ładnego budynku,  gabinet taki, taki, śmaki i owaki. Poczekalnia i rejestracja bardzo schludnie, gustownie urządzone. Poczekalnia w sali dla dzieci wygląda jak sala zabaw, w niczym nie przypominając poczekalni z przychodni dziecięcej z Kasy Chorych. Od razu widać, że Tu leczy się prywatnie. Ale nie o tym miałam pisać:) Siedzimy z Maluchem pod pracownią USG, ja na krześle, Kubuś śpi w foteliku samochodowym, stojącym na podłodze. Przed nami jest tylko jedna para z dzidziusiem. Wchodzą. Słychać przyciszone głosy zza drzwi gabinetu, jak to u lekarza. Na raz krzyk dziecięcy, wrzask, płacz. Myślę sobie: Boże, jakież to straszne musi być badanie? Ale jak? Przecież to tylko usg... Może lekarz mocno naciska, pozycja nie wygodna?... itd. Malec zza drzwi gabinetu jakoś się uspokoił, lekarz jeszcze coś do rodziców opowiadał przez chwilę i rodzina wyszła, zadowolona bo badanie nie wykryło nieprawidłowości. Następna ja, z synkiem. Ja w strachu, po wrzaskach poprzedniego dzidziusia. A Kubuś śpi, otwierając co jakiś czas to prawe, to lewe oczko. Lekarz sympatyczny o przyjemnym głosie pyta jakie badanie będziemy robić. Wyjaśniliśmy wszystko, nadszedł czas badania. Rozebrać, położyć, przytrzymać nóżki w odpowiedni sposób. Lekarz pojeździł głowicą z usg po jednym i drugim bioderku. Wszystko w porządku, badanie skończone. A dzidzia dalej śpi. :) I o co tyle strachu? ;)
Tak przy okazji tematu. Wczoraj zagościli do nas w końcu sąsiedzi, którzy zachodzili do nas już od porodu :)
Ich córcia jest już duża, bo w tym roku była w I Komunii Św. ale mimo to i tak pamiętają te straszne czasy jak mała była unieruchomiona od pasa w dół. Z niedowierzaniem słuchałam jak opowiadali mi jak lekarze zaniedbali badanie bioderek ich córci. Pediatra sprawdził tylko czy fałdki na udach są symetryczne i nic więcej. Nawet nikt ich nie poinformował, że każdemu dziecku powinno się zrobić usg bioderek. Na szczęście zmienili pediatrę na prywatnego. Dopiero ta pani skierowała ich an usg. Okazało się, że mała ma oba stawy zwichnięte. Dlatego fałdki były symetryczne. Mała przez pół roku miała usztywnione nogi. Wadę wykryto w ostatniej chwili. Trochę później i dziecko ratowałaby już tylko operacja...:/

piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka

    Tak się przyjęło, że na Dzień Dziecka, każdemu dziecku się prezent daje nawet temu najmłodszemu. Nie ważne, że półtoramiesięczny chłopiec nawet nie wie jeszcze co to jest Dzień Dziecka i wszystko mu jedno czy dostanie prezent, czy też nie. Niemniej jednak szukałam na allegro odpowiedniej przytulanki dla maluszka. Niestety żadna nie przypadła mi do gustu :( Tatuś za to kupił mu prezent tak dawno, że już pewnie sam tego nie pamięta :D Bo szkrab był wtedy jeszcze w brzuszku, a Misiak nie mógł się oprzeć i musiał kupić kocyk misia, o taki właśnie:


Może teraz z tego radochy mieć nie będzie, ale jak trochę podrośnie to myślę, że jak najbardziej :) A kocyk zawsze się przyda.

WSZYSTKIM DZIECIOM ŻYCZYMY WSZYSTKIEGO NAJSŁODSZEGO ! :)


wtorek, 29 maja 2012

Pij mleko - będziesz wielki. Albo i nie.

    Niestety nasze dzidzi wielkie nie będzie, bo dziś potwierdziło się moje przeczucie, że Kubuś ma uczulenie na mleko. Odstawiłam mleko, sery itd. jakieś półtora tygodnia temu (a może dłużej) jak malutki dostał okropnej wysypki na buzi. Dostaliśmy maść uniwersalną od lekarza i tyle. Bo lekarz nie miał pojęcia co to może być. Jak zasugerował uczulenie pokarmowe, od razu przyszło mi na myśl mleko. Tak więc owo podejrzane mleko poszło w odstawkę, buziuchnę smarowaliśmy maścią i po wysypce nie było widać ani śladu. By się upewnić, że właśnie mleko jest winowajcą, wczoraj pozwoliłam sobie a pół szklanki tego białego płynu i ... Dziś rano dzidziuś obudził się już z krostkami na czole. Tak więc posmarujemy maścią, poczekamy, aż się wygoi i następną próbę mleczną podejmiemy dopiero za kilka miesięcy.
  
Z cyklu mamuś i synuś:
Poranek, pora wstać.
synuś: łeeee...
mamuś: jeszcze nie, jeszcze pięć minut
synuś łeeee... (no wstawaj już rano)
mamuś: no już już
i gdy tylko mamusi buzia pojawia się nad buzią synusia
synuś: [uśmiech od ucha do ucha]
:D



Ps. Malutki tak pięknie zasnął wczoraj w swoim łóżeczku i spał jak aniołek spokojnie, że aż z mamusi i tatusia wyszły diabełki ;)