czwartek, 28 lutego 2013

Chodzę!

Dumny Tato! ;)
    Nie ja, znaczy ja tak również chodzę, z tym że ja się nauczyłam chodzić już dawno, dawno temu. Chodziło mi o to, że Bubuś chodzi. Stawia te malutkie stópki jedna po drugiej, jeszcze odrobinę chwiejnie, jeszcze się podeprze to tu, to tam. Jeszcze często wybiera jednak raczkowanie, ale... Coraz częściej i coraz dłuższe odległości przemierza komicznie człapiąc na własnych dwóch nóżkach. Najchętniej chodzi, bo najbezpieczniej się tak czuje, trzymając za palec osobnika znajdującego się najbliżej w zasięgu wzroku. Podpełza pod nogi, wspina się, szarpie za nogawki i poluje na palucha, co by go chwycić i wyciągnąć na przechadzkę.   A zadowolony z siebie taki jak mu się uda przejść więcej niż trzy kroki, że serce rośnie i dziób się śmieje. I myśli po głowie krążą, że warte tego były te godziny spędzone na zabawianiu i pilnowaniu w rozwoju tej umiejętności. Każdy ten raz, kiedy zamiast dla wygody mojej własnej osobistej do chodzika dzidzię wsadzić i odpo... wróć, pozmywać, odkurzać, to jednak się uparcie delikwenta na dywanie kładło i pozwalało wspinać i meble palcować, narażając na połknięcie różnych różności dostrzeżonych gdzieś na podłodze, każdy taki raz wart tego widoku. I plecy bolące od ciągłego chodzenia za rączkę jakby się bólu w takich momentach wyrzekają.

Z synusiem na spacerku :)
Się tak skromnie przy okazji wam przedstawię wizualnie :)



24 komentarze:

  1. Oh jaki słodki.;)
    Fajnie, że tak przemierza już pewne odległości.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo brzydko z mojej strony, ale patrze i zazdroszcze :D ah... kiedy moja córka tak poleci w świat (ma 9 miesiecy i zaczyna raczkować)
    POZDRAWIAM MAME I BUBUSIA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak wiecznie czegoś zazdroszczę (a że mówi, a że je samo)...

      Usuń
    2. ja zazdroszczę innym, że ich dzieci są zainteresowane jedzeniem, tzn. same jedzą... ale tak sobie myślę - nie ma czego zazdrościć. Każde dziecko jest wyjątkowe! jedno umie chodzić drugie samo jeść, a w wieku 3-4 lat nie będzie widać, które co zaczęło szybciej ;)

      asia_z15 są dzieci, które w ogóle nie raczkują - od razu zaczynają chodzić i raczkowanie jest przez nie "wyrzucane" jako etap w drodze do chodzenia... także nie zamartwiaj się, że zaczęła "późno" raczkować (że zacznie późno chodzić) znam przypadki, gdzie dzieci zaczynają raczkować "dopiero" po 12 mies. życia
      wydaje mi się, że powstała opinia, że teraz dzieci szybciej się rozwijają niż kiedyś i jak nie zaczną chodzić do roku lub raczkować do 7-8 miesięcy to tragedia "bo twoje dziecko wolniej się rozwija" - wcale nie - może w tym momencie potrzebuje na coś więcej czasu, ale później może wszystko "nadrobić". Głowa do góry, nic na siłę!

      Usuń
    3. Pewnie, że są takie dzieci! Nie szukając daleko, mój mąż w ogóle nie raczkował, od razu chodził...

      Usuń
  3. A ja stwierdzam, że Synuś to Twoja wierna kopia :)
    Zdolna Bestia, że już tak chodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że to cały tata :D

      Usuń
  4. no pięknie!!! super sobie radzi!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo młodo wygladasz :) to komplement oczywiście

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzielny Maluch :) Płakać się chce w takich chwilach ze szczęścia . Sama ryczałam jak moja Nata postawiła pierwsze kroki, właśnie te niezdarne i chwiejne. Piękny widok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki tak! O mało się nie poryczałam :) A dumna chodziłam cały dzień ;)

      Usuń
  7. hehe ale rewelacyjnie prze do przodu :))) Gratuluję. Miło Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie ;) I niesamowicie radosne chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  9. gratulacje! :)
    Jej, współczuję bólu pleców. Ja się uparłam, że nie będę prowadzić i kurde myślałam, że mój syn trochę poczeka z chodzeniem... A on się uparł i sam się nauczył (albo go dziadkowie prowadzili jak nie patrzyłam :D). Teraz to już będzie tylko lepiej (za to biegać za dzidzią trzeba będzie częściej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też założyłem, że nie bede z Małym chodzić za paluszki, ale co zrobić jak taki skrzat kochany wyciąga rączki ;)

      Usuń
  10. U nas nauka chodzenia obyła się bez "paluszkowania". Po prostu pewnego dnia córka wstała i poszła. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy maytakitakie szczęście :D

      Usuń
  11. Gratulacje dla małego zdolniacha!:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Zuch chłopak!
    Znam to uczucie dumy, kiedy nasza pociecha zaczyna chodzić jesteśmy wniebowzięte;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje :))))))
    U nas Zuzka chodziła bez palucha i tylko wtedy, gdy sama miała siłę pójść. Za to teraz spacery tylko za rączkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo! Jeszcze trochę to zamiast za rączki będziecie za synkiem biegać i gonić:)
    Moi zwiewali aż miło, a że ich dwóch - każde w innym kierunku, ale to miód na serce matki przecież :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)