niedziela, 25 listopada 2012

I oczy dookoła głowy nie pomogą.

P - pani, która robiła Małemu zdjęcia
P - ile maluszek ma?
Ja - siedem miesięcy, odpowiadam.
P - o, poważnie? To duży jest. Co mu się stało?
Ja opowiadam.
P - Siedem miesięcy i już sam stoi, wypowiada ze zdziwieniem. Biedactwo. Tak niefortunnie upadł. Przy takich małych dzieciach to trzeba mieć oczy dookoła głowy, a i to nie pomoże, powiedziała z sympatią. 
________________________________________________________________________________

chirurg - tu widać to pęknięcie, ale niepokoi mnie również stan panewki w barku... - mówi pokazując zdjęcia na ekranie monitora.
pielęgniarka robiąc wielkie oczy - to musiał z wysoka spaść!
- nie, odpowiadam i opowiadam po raz enty co zaszło.
- nie wierzą, to niemożliwe, dzieci się tak nie łamią same! Niemal krzyczy pielęgniarka z wymownym wzrokiem odwracając się tyłem do mnie.
Moje ciśnienie w tym momencie osiąga niebotyczny poziom. Zaciskam zęby, oddycham. Myślę sobie, że mój synek potrzebuje teraz spokojnej mamy. Przytulam mój Skarb i cichym, stanowczym głosem się odzywam - insynuuje mi coś pani?
Cisza.
Ponownie głos zabrał lekarz...
_________________________________________________________________________________

Moja mama - nie przejmuj się, dobrze, że nic się poważniejszego nie stało! Wypadki się zdarzają! Przecież nie możesz dziecka pod kloszem trzymać. On musi się rozwijać, a wiadomo, że jak już dziecko zaczyna raczkować i próbuje chodzić to normalne, że nabije sobie guza i będzie upadać. A to że Kubuś tak niefortunnie upadł to nie jest twoja wina. 
Ja - no niby tak, ale ja przy tym byłam, widziałam. Gdybym wstała dwie sekundy wcześniej...
Mama - przestań, niektóre matki nawet nie pojechałyby do szpitala, czekałyby aż samo przejdzie. 
_________________________________________________________________________________

Ja - no to teraz nie będę miała czasu na sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie...
Teść - e, przestań, nie możesz być na każde Jego zawołanie. To dzielny chłopak, poradzi sobie.
_________________________________________________________________________________

Teściowa - to co się właściwie stało?
Ja opowiadam.
Teściowa - przecież tłumaczyłam, że jak On się tak wspina, to trzeba uważać i Go pilnować. Bo tylko  raz się przewróci i dramat gotowy.
Ja - to ja bym musiała nie odstępować Go na krok i cały czas stać nad nim tak, i tu w demonstracji ułożyłam ręce w ochronnym geście, jakbym chciała niemowlę złapać w pasie.
Teściowa - no tak, tak teraz będziesz musiała robić. 
_________________________________________________________________________________



Kubuś ma się dobrze, rączka Go nie boli, apetyt dopisuje. Stał się trochę smutny i nieufny wobec obcych, zwłaszcza wobec mężczyzn. Czołga się po podłodze używając szyny jako podpórki, ale oczywiście zła, wyrodna mama nie pozwala mu na to prawie wcale. Patrzę na Niego i wydaje mi się za spokojny, osowiały. Mój brat, widząc malca też powiedział, że jest jakiś smutny. Widzę jak próbuje złapać się za paluszki i nie  potrafi. Złości się, a mnie niesamowicie przykro. Podnoszę go pod paszki, stawiam na podłodze, a Bubuś od razu zaczyna przebierać nóżkami. Dochodzimy do mebli. Ja Go trzymam, a On łomocze rączką o blat. Widzę jak Mu buźka promienieje, oczka świecą, buźka się śmieje. Patrzy na mnie. Myślę - jest mój radosny synuś, wszystko będzie dobrze! 

29 komentarzy:

  1. Pewnie, że będzie dobrze, a głupimi komentarzami w ogóle się nie przejmuj. Majka mi dzisiaj z turlała się z kanapy, w dodatku siedziałam obok, a i tak nie zdążyłam jej złapać. Na szczęście nic się nie stało ale wypadki po prostu się zdarzają nawet jak właśnie oka z dziecka nie spuszczamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że nic się nie stało :)

      Usuń
  2. Nawet nie zauważysz jak rączka będzie cała i zdrowa. A mały będzie mógł się kiedyś pochwalić w szkole że ma na swoim koncie pierwsze obrażenia z pola bitwy:D U mnie w podstawówce wszyscy się przechwalali kto miał coś złamanego itd. Takie wypadki się zdarzają, mój brat przewrócił się w spacerówce i mało co nie wybił sobie zębów, mój kolega z klasy jak był mały wylał na siebie gotujące się mleko i do tej pory ma blizny na całym brzuchu, i można sobie wmawiać co by było gdybym wtedy stała w tym a nie w innym miejscu, ale przecież jakby człowiek wiedział że się przewróci to by sobie poduszkę podłożył prawda? Nie smutaj więc:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się poparzyłam! Miałam jakieś trzy latka, może mniej. Wylałam na siebie gorący żurek. Blizna na łydce będzie widoczna już zawsze. I faktycznie, też się tym chwaliłam :)

      Usuń
  3. Biedactwo :( Jednak pamiętaj, że to nie twoja wina nie jest się w stanie nie odstępować dziecka na krok. Dzieci szybko zapominają o takich przykrych doświadczeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie będzie pamiętał tego bólu i pobytu w szpitalu :)

      Usuń
  4. Niech się mama nie martwi - zwłaszcza tym co gadała teściowa i ta cholerna głupia pielęgniarka! Dobrze powiedziała Twoja mama, brawa dla niej. Uszy do góry, raz dwa wszystko wróci do normy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie też się zgadzam z moją mamą ;)

      Usuń
  5. kazde dziecko sie przewraca, tak to juz jest, niestety czasem nie fortunnie. a matk ato tylko człowiek, ajak by przy babci czy dziadku sie zdarzyło? z czasem wszystko wróci do normy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy babci? Żartujesz chyba. Przecież babcia dzieci pilnuje :P

      Usuń
  6. Biedactwo malutkie, ale to naprawdę dzielny chłopczyk i dacie sobie radę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, tak teraz będziesz musiała robić, wyrodna matko upuszczająca dzieci z wielkich wysokości. :P
    Przepraszam, musiałam.
    Nie przejmuj się, oczy dookoła głowy nie wystarczą żeby upilnowac malucha. Zresztą dzisiaj opiszę, co się działo u nas to zobaczysz, że nie jesteś sama. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no właśnie, taka ze mnie matka zła i niedobra.

      Usuń
  8. A...i dodam jeszcze tylko to, że mi lekarze też nie wierzyli jak mówiłam że upadłam z fotela czy potknęłam się o dywan i trzeba było mi wkładac rękę w gips. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co? Pewnie miałaś depresję i z mostu skakałaś? :P

      Usuń
    2. Wiesz, ja w dodatku mam słabe naczynia krwionośne i zawsze mnóstwo siniaków, miałam wrażenie, że podejrzewają mnie o bycie ofiarą przemocy domowej. :P
      Kiedyś nawet moja babcia zapytała, czy mnie ktoś bije że ciągle mam siniaki i jakąś kończynę uszkodzoną :P

      Usuń
    3. Hehe, moja mama też tak ma. Tylko się ją mocniej przytrzymie mocniej na rękę i już wszystkie pięć palców odbite :D

      Usuń
  9. Wiesz dzisiaj nawet jeśli byś się zarzekała to i tak nie wierzy bo przeciesz siniak to siniak szkoda słów a mały niech zdrowieje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie doszukują się problemów tam, gdzie one są!

      Usuń
  10. Niektórych ludzi bym za te durne komentarze pozabijała....Dobrze odpowiedziałaś.
    To nie Twoja wina...ja czasami idę za Oliwią i próbuję ją podtrzymać w pasie, ale i tak czasami jakoś tak skręci, że nie zdążę jej złapać. Jeszcze nie raz się poodziera, a później będzie z tego dumny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och już widzę te pierwsze jazdy na rowerze... :D

      Usuń
    2. Ja chyba wolę ich ie widzieć ;)
      Chociaż jak się wyda za mną, to non stop będzie miała zdarte kolana i podarte spodnie :)

      Usuń
  11. BĘDZIE DOBRZE, JESTEŚ CUDNĄ MAMĄ :*

    A głupie komentarze zignoruj, niech se gadają, Ty wiesz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przejmuj się tymi durnymi docinkami :/ Takie rzeczy się zdarzają i żadna matka nie jest w stanie chodzić za dzieckiem krok w krok.

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie bardzo szybko zabrał się za stanie i chodzenie, no ale niektorzy tak się rwą do przodu ;) dobrze, że to nic poważnego

    OdpowiedzUsuń
  14. Ważne, że w porządku :) da sobie radę, mały ale dzielny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej taki Maluszek...Niedługo będzie dobrze,na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)