wtorek, 8 kwietnia 2014

Wycieczka do miasta, niby takie nic.

    Kubuś jest zdecydowanym fanem wszelakich brum-brumów, w tym wielkich prawdziwych autobusów, którymi przejażdżka to dla niego jak spełnienie marzeń, obietnica dobrego dnia i najlepsza nagroda na świecie. To też w piątek odbyliśmy rodzinną wycieczkę do miasta, dla nas takie nic, autobus, duży sklep i znowu autobus, ale dla Malutkiego taki dzień to święto, był przeszczęśliwy, sami zobaczcie.


Kubuś w autobusie siedzi jak zaczarowany, patrzy sobie na przelatujący szybko świat za oknem
obserwuje otaczające go otoczenie i ludzi.

Poszliśmy do sklepu, a tam zamiast wózka można było poruszać się taką super furą! I jak tu nie skorzystać?
Koniki też trzeba było wypróbować. Tata wrzucił pieniążek i karuzela ruszyła.
Po drodze była jeszcze jedna fura i to taka wielka! Nie można było obok niej przejść obojętnie.


Na koniec jeszcze trzeba było nakarmić "pepe" na przystanku.


8 komentarzy:

  1. A gdzie Ci dziecko podmienili?! Przecież to takie małe i słodkie było a nie taki chłopiaga:D Przyznaj się, gdzie ukradłaś? :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz w markecie byłam, a tam dzieci w sklepowych wózkach do wyboru do koloru :D

      Usuń
    2. Wiedziałam że podmienione :D To dawaj teraz zdjęcia z prawdziwym:):)

      Usuń
  2. bo przy dzieciach na nowo uczymy się dostrzegać małe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, co to to na pewno ;) aż sama sobie przypomniałam jaka to była dla mnie radocha.

      Usuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)