poniedziałek, 14 listopada 2016

Jak to jest być w ciąży? Part 3. Trymestr trzeci.

    To już trzecia i ostatnia część mojej trylogii ciążowej (haha, jak to poważnie brzmi). Panie i Panowie, oto trymestr trzeci ciążowej przygody przedstawiony w moim osobistym, nieco dziwnym (tak słyszałam) humorze. 

Jakby to kogo zainteresowało, to TU jest część 1, a TU 2 trymestrowych przemyśleń.   
     A więc to już tuż tuż. Ciążowa przygoda schyla się ku końcowi i nic na to nie możemy poradzić. W trzecim trymestrze brzuch jest już gigantem, niemal żyje własnym życiem, a twoje własne życie przewraca do góry nogami. W trzecim i ostatnim trymestrze ciąży wszystko kręci się już tylko wokół brzucha. Ludzie w swej uprzejmości wciąż pytają jak się czujesz, kiedy rodzisz, czy się boisz itd. Nie, do licha jasnego, czego tu się bać? Bólu może? Nie, przecież dla nowoczesnej kobiety to byłoby zbyt upokarzające, żeby bać się czegoś tak trywialnego jak ból porodowy. To może powikłań? A skąd. Przecież codziennie na świecie rodzi się tysiące dzieci i zdecydowana większość bez powikłań, a w dodatku kiedyś nasze babki rodziły w domach bez lekarzy i jakoś rasa ludzka nie wyginęła. To może bać się tego,że za chwile życie przewróci się o sto osiemdziesiąt stopni? Bo zawsze się przewraca, kiedy na świat przychodzi dziecko i nie ważne , czy jest to dziecię pierwsze, drugie czy dziesiąte. Może tego można się obawiać, czy odczuwać choć lekki niepokój? Nie no co ty? Serio? Przecież będziesz siedzieć w domu i będziesz miała mnóstwo czasu, na ogarnięcie wszystkiego. I nie zapominaj o sobie! Włosy, paznokcie, dieta i ćwiczenia tak szybko jak się da, bo inaczej facet znajdzie sobie inna, taką która potrafi o siebie zadbać. Nie zapominaj też o starszych dzieciach,nie mogą przecież się wychowywać same, przed telewizorem jedząc frytki na szybko. Trzeba organizować im edukacyjne zabawy i aktywny czas na świeżym powietrzu. Hobby? No obowiązkowo! Wyszywanie, dzierganie, czy fotografia, nie ważne co, ważne żeby było cokolwiek, w końcu tobie też się coś od życia należy.

A to tak na poprawę nastroju ;)
źródło


No to ploteczki przy herbatce i zaczepki uliczne mamy już zaliczone w trzecim trymestrze, czas omówić niektóre czysto fizjologiczne aspekty w tak wysokiej już ciąży. Numer jeden. Upierdliwy i nieodłączny każdej ciężarnej to tak zwane siusiu. Tak, naprawdę zdarza nam się i to nierzadko chcieć siku zaraz po wyjściu z toalety dwa kroki dalej. I tak, naprawdę potrafimy wstawać nocy po sześć razy tylko na siusiu. To nie jest tylko wymówka, żeby sobie dłużej pospać, to autentyczne nocne wędrówki na półśpiocha do łazienki, by czasem wycedzić kilka kropel.




  A jak już w łazience jesteśmy to zdradzę wam sekret. Dlaczego ciężarną kobieta korzysta z ubikacji pięć minut dłużej niż dotąd? Nie, nie dlatego że ma ciężki tyłek i trudniej jej wstać z sedesu. Tylko dlatego, dostęp do miejsc intymnych jest teraz grubo okrojony i zwykłe za przeproszeniem podtarcie tyłka to już wyczyn. Żeby nie było tak prosto i przyjemnie, pomyślcie chwilę, skoro wytarcie tyłka, czy też przodka w zależności od, że tak powiem grubości sprawy to wyczyn to wyobraźcie sobie jakim trudem musi być depilacja owego przodka. Ręce okazują się być do tego jakby nieco przykrótkie, brzucha wciągnąć nie idzie nawet na chwilę, a przez niego nic nie widać. Nogi to też nie lada wyzwanie. Przy depilacji nóg dziękuję sama sobie za wyćwiczone wcześniej pozycje jogi, a przy oglądaniu paznokci u stóp czuję się jak bohater narodowy. I dam sobie włosy obciąć, że nie tylko ja się tak czuję.




Ogólnie rzecz biorąc wszystko przychodzi z trudem. Podnieść coś z poziomu zero? Jasne, nie ma sprawy.Schylasz się i już po pięciu centymetrach wiesz, że to nie takie proste. To tak, jakby próbować się schylić z przymocowaną beczką do brzucha. Lekkie zgięcie i czujesz dokładnie tę beczkę pod żebrami i głębszy skłon jest niemożliwy. No ale to upadnięte coś z podłogi trzeba podnieść. Więc skoro nie skłon, to może przysiad? no pewnie! Uginasz kolana i sięgasz ręką po to coś leżące na podłodze i szydzące z ciebie, chwytasz i teraz tylko pozostaje się wyprostować, o ile w trakcie nie pękną ci plecy to można żyć dalej. A właśnie! Plecy! Bolą skubane zawsze i wszędzie, wszak kręgosłup jest teraz inaczej ułożony niż zwykle. Czasem pomoże jakaś nieudolna próba ćwiczeń, czasem kąpiel. A czasem nic. I tak jest ze wszystkim zresztą. Ze zgagę, zmęczeniem i problemami natury defekacyjnej, tak, właśnie tak, nie ma to jak zatwardzenie w zaawansowanej ciąży. Osobiście średnio dwa razy w tygodniu byłam pewna, że urodzę do sedesu.
I na koniec to co w zeszłym trymestrze było piękne i wyczekiwane. Teraz staje się momentami nieznośne. Co to takiego? Panie chyba już wiedzą. Mowa o ruchach dziecka. Dziecka, które jest już silnym małym człowiekiem i zaczyna zdawałoby się uprawiać breakdance w maminym brzuchu, a już pod koniec ciąży dzidzia ułożona głowa w dół dodatkowo ucieka pęcherz i tym razem skutkiem nie jest tylko przesiadywanie w wc, ale już ból, który czasem nie pozwala chodzić. A w uszach ciągle rozbrzmiewają głosy dobrych porad i lekarzy informujące, że długie spacery są zdrowe i pożądane.




Podsumowując gorąco apeluję do wszystkich, nie tylko mężczyzn, ale też kobiet, odpuście trochę ciężarnych, one naprawdę męczą się bardziej, niż wam się wydaje.

1 komentarz:

  1. Oj to już końcówka! Życzę Ci zatem spokojnego rozwiązania

    OdpowiedzUsuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)