poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Kobieta z ławki w parku.

    Kobieta przebojowa, silna i twardo stąpająca po ziemi. Świetnie zarabia spełniając się zawodowo w wielkiej korporacji, bądź rozwijając własną działalność, która oczywiście świetnie prosperuje i błyskawicznie się rozwija. Jest taktowna i wykształcona. Zawsze błyszczy w towarzystwie i przyciąga uwagę mężczyzn z najdalszych zakątków sali gdziekolwiek się pojawi. Jej buty - obowiązkowo niebotycznie wysokie szpilki zawsze pasują do torebki, którą prezentuje zgrabna mała kopertówka mieszcząca absolutne minimum w postaci kluczy, karty kredytowej, telefonu , chusteczek i kilku kosmetyków. Jej wytworny biustonosz, skrupulatnie dobierany u bra-fitterki, genialnie podtrzymujący kształtne, jędrne piersi zawsze komponuje się z  koronkowymi majteczkami najwyższej jakości. Bielizna , którą cieszyłby oko niejeden gentlemen ściśle, lecz nienachalnie przylega do smukłego, w pocie ukształtowanego na siłowni i basenie ciała. Make-up, fryzura i paznokcie zawsze zrobione są pomysłowo i zawsze nienagannie. Zazwyczaj jest samotna, czasem tylko pokusi się o przelotny romans, ale bez zaangażowania. Od progu nowocześnie i zimno urządzonego apartamentu wita ją chłód powietrza i głodny kot.

Siadając przy wieczornej lampce wina wspomina kobietę, którą mijała popołudniu. Zapamiętała jej szybko i nieudolnie związane włosy z odrostem na pół głowy. Sprane i wysłużone ubrania tu i ówdzie przybrudzone śladami małych, dziecięcych palców.  Podkrążone i zmęczone oczy, które na swój osobliwy sposób były cieplejsze od słońca. Strudzone ręce nosiły wyraźne ślady ciężkiej pracy, sądząc po uwydatnionych żyłach podnoszenie ciężarów było jej codziennością, na czubkach smukłych  palców widać było naturalne, gdzie nigdzie wyszczępione paznokcie nie skażone ani gramem lakieru. Ramiona miała naturalnie opalone z bladymi śladami po staniku, w których to ramionach trzymała swój największy skarb. Niewinnie, różowe niemowlę wtulone słodko w pierś matki, ssące rytmicznie z zamkniętymi powiekami. Siedziała na ławce w parku karmiąc swoje dziecię, ciesząc się chwilą odpoczynku. Pod ciążowymi jeszcze spodniami nosiła zwyczajne, bawełniane figi. Szeroka koszula na cienkich ramiączkach była praktycznym okryciem umożliwiającym jej wyjęcie piersi w razie potrzeby i maskowała poporodowy brzuszek wraz z nieestetycznymi rozstępami.
Na jej wspomnienie atrakcyjna trzydziestoletnia singielka poczuła ukłucie tęsknoty za czymś, czego nie było jej dane (może jeszcze) doświadczyć. A jednocześnie czuła strach i zażenowanie. Oraz współczucie do tej świeżo upieczonej matki z ławki w parku. Szkoda jej było kobiety, która wychodząc za mąż i wydając na świat dziecko przestała dbać o swój wygląd i została zapewne kurą domową zależną od męża, na jego łasce i usługach. Nie chciała tak skończyć.
Tymczasem tego samego wieczoru mając dbającego o nią, kochającego mężczyznę u boku, bez reszty zapatrzonego w nią i ich wspólne śpiące niczym aniołek dziecko, trzydziestoletnia świeżo upieczona matka wraca myślami do obrazu pięknej kobiety, która przelotnie rzuciła jej pogardliwe spojrzenie mijając ją siedzącą na ławce w parku. Rozmyślała o niej. Przypuszczała, że była singielką. Wyglądała jak żywy przykład silnej, niezależnej kobiety z jednego z telewizyjnych seriali. Myśląc o niej i jej nieprzyjaznym spojrzeniu poczuła smutek i strach.Wtuliła się mocniej do mężna wdzięczna niebiosom za dar jaki otrzymała, za życie, które dane jej jest przeżyć i z całego serca współczuła singielce z parku. Cieszyła się, że tak nie skończyła. Bo może owa singielka wyglądała pięknie, ale na cóż komu nieskazitelny wygląd jak nie ma się z kim dzielić radości dnia codziennego? Uroda przemija i z wiekiem zostają tylko zmarszczki w eleganckiej kreacji, ale matka… matka z wiekiem zawsze będzie czymś więcej niż wypełnieniem ubrania.

źródło 


6 komentarzy:

  1. Ciekawy opis tej samej sytuacji z dwóch różnych perspektyw.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze jest tak, że myślimy o tym czego nie mamy. Choć ja jestem zdania, że można mieć dzieci, męża i jednocześnie dbać o siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też jestem tego zdania ;) Tu opisałam dwa skrajne tory myślenia;)

      Usuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)