czwartek, 30 sierpnia 2012

Ach śpij kochanie.

    Często słyszę/czytam o dzidziusiach, których rodzice nauczyli zasypiać na rękach, kołysać, spać w aucie tudzież w wózku. Inaczej było marudzenie, płacz i krzyki. U nas wygląda to nieco inaczej. Nie patrzę na zegarek i nie zwracam uwagi na to czy Bubuś powinien się już położyć spać, czy nie. Zdaję się w tej sprawie na niego i obserwuję. Jak widzę, że zaczyna pomału marudzić. Trze oczka i ziewa, to kładę go do łóżeczka, włączam jego karuzelę, daję smoka i słonia przytulańskiego, okrywam kocykiem i odchodzę dając mu w spokoju zasnąć. I mały zasypia po swojemu w przekomiczny sposób, ale bez żadnego kołysania, lulania i innych czasochłonnych rytuałów. Powiem więcej, wieczorem nawet domaga się leżenia na płasko do cycusia, przy którym zasypia. Nigdy nie uczyliśmy go zasypiać na rękach (no może poza paroma epizodami tuż po porodzie, kiedy to ja chciałam go po prostu poprzytulać). Przez jakiś czas padał na bujaku i tam spał. Ale odkąd potrafię odczytać z jego zachowania ten moment, kiedy to już dziadek piasek bierze go pod rękę, zasypia pięknie w swoim łóżeczku.
Wiem, wiem już słyszałam nie raz i nie dwa, że mam niesamowicie spokojne i grzeczne dziecko, że tak ładnie  potrafi spać. Może i jest spokojny i grzeczny, ale to nie tylko od dziecka zależy, jak będzie zasypiało. Gwoli przykładu postawię sprawę zasypiania naszego malucha u mojej mamy. Otóż babcia, jak to babcia, na hasło "on już jest śpiący", chyc małego z wózka na ręce i cisza jak makiem zasiał być musiała, bo babcia dziecko bawi. Martwiłam się, że Kubuś nie będzie chciał zasypiać w inny sposób. Niedługo musiałam czekać na efekty takiego zachowania. Kilka razy bąbel sprawdzał, czy mama, albo tata też wezmą na ręce, ale jak kolejny raz wylądował w łóżeczku, a mama stała obok głaszcząc po pleckach, zrozumiał, że w domu ten numer nie przejdzie. Za to jak zobaczy babcię domaga się, żeby go wzięła na ręce i nie ma przebacz.
Przykład numer dwa i historia usypiania Bubusia przez prababcię (moją babcie). Spędziliśmy u mamy kilka dni, gdzie też była babcia. A moja babcia uważa, że jak dziecko jest małe to powinno spać. I chyba tylko spać. Tak więc, gdy tylko mały ziewnął to od razu zaczęło się usypianie. Jeżdżenie z wózkiem tam i z powrotem, podskakiwanie, cudowanie. Dziecko w końcu usnęło, pospało piętnaście minut i wstało, poziewało po przebudzeniu i znowu zaczęło się usypianie, bo "dziecko ziewa, bo nie dospało"... Efekt? Dwa dni marudzenia. Bo jak tu nie marudzić, jak ktoś cię wiecznie usypia, a ty chciałbyś się pobawić. Ale to jeszcze nie wszystko. Nagle Kuba nie chciał zasypiać w łóżeczku, chciał się bawić wbrew temu, że mu się oczka same zamykały. A każda próba położenia go na plecach kończyła się płaczem.  Nie było rady. Wizyty u mamy podczas gdy jest tam babcia, ograniczone zostały do minimum. I zasypianie wróciło do normy.
Wniosek? Ja wyrobiłam sobie zdanie takie: dziecko
trzeba obserwować i pokazać mu jak należy zasypiać, dążyć konsekwentnie do celu i przede wszystkim nie usypiać na siłę, jak dziecko nie chce.

                                                A tak komicznie zasypia nasz synuś :D

17 komentarzy:

  1. Mój długo zasypiał właśnie na rękach albo w wózku... Trzeba go było porządnie kołysać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi znajomi musieli wozić na około bloku samochodem swojego syna żeby zasnął :D

      Usuń
  2. Rozczuliłam się przeokropelnie po tym filmiku, jaki piękniutki słodziutki i w ogóle uroczy..... A do niedawna widok dziecka był mi całkowicie obojętny a czasem wręcz wywoływał niechęć. W ogóle to masz bardzo mądre podejście do wychowywania dzieci, już Ci mówię że Twój syn wyrośnie na porządnego człowieka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeden z moich filmów-pocieszaczy, idealny w gorszy dzień :) Staram się i będę starać się nadal, by wyrósł na porządnego człowieka ;) I jak każda matka, mam nadzieję, że mi się to uda :D

      Usuń
  3. Ja znam matkę która nauczyła zasypaić dziecko w wózku i czasem wieczorem latał z wózkiem wkoło bloku bo dziecko nie chciało zasnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naszemu bąkowi wystarczy cyc... cyc najlepszym usypoiaczem jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też wystarczał cyc, zawsze zasypiał przy karmieniu, ale teraz karmimy już też flachą, a to już nie to samo :)

      Usuń
  5. Oj też mam w planach nauczyć moją córkę zasypiania, wtedy kiedy będzie zmęczona, ale nie wiem czy będę umieć..:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to nauczyć się odczytywać sygnały, po których będziesz wiedziała, kiedy dzidzia jest zmęczona. Ale zanim pozna się nowo narodzone dziecię trochę czasu mija. Cierpliwości i powodzenia ;)

      Usuń
  6. Jak słodko mruczy :)) moje też tak czasem robiły,,,,rety kiedy to było :)
    moja Duża była czasami kołysana bo miała straszne kolki i wieczorami cyrk był, a mała usypiała na luzie przy cycku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolki i ząbkowanie to całkiem inna sprawa ;)

      Usuń
  7. Baaardzo mądre podejście do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ładnie tu teraz:) Cieszy oczka!
    A co do zasypiania. Właśnie dużo zależy od tego, jak dziecko się przyzwyczai. Dobrze zrobiłaś od początku, że nauczyłaś Bubusia zasypiać w swoim łóżeczku, bez żadnych cyrków - śpiewania, usypiania, tulenia i stawania na rzęsach. To samo jest z hałasami. Jeśli dziecko nauczy się spać w panującej ciszy, to potem trzeba chodzić na palcach, nie kaszleć, nie mówić - bo dziecko się obudzi. A gdy nauczy się go zasypiania, np. przy rozmowie, przy telewizorze, przy normalnych czynnościach - dziecko nie będzie miało tego problemu, że przebudzi się z każdym stuknięciem i puknięciem

    Swego czasu, moja koleżanka miała młodszą siostrę, którą nauczono zasypiać przy ciszy. Mieli tylko jeden wielki pokój - przedzielony na pół. M. swego czasu musiała chodzić na palcach, nie mogła odkręcić wody, spuścić wody, nie mówiąc już o rozmowie przez telefon, a nawet stukaniu po klawiaturze. Odwiedziny na ten czas upływały na szeptach i to ciuchutkich. Jedna wielka masakra!

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z hałasem też był problem. Ilekroć u kogoś byłam u rodziny, a mały zasnął to wszyscy wszystkich uciszali dookoła, uciszali nawet mnie i męża. Nie pomagały tłumaczenia, że dziecko w domu specjalnie przy telewizorze zasypia. Niby rozumieli, a i tak swoje robili...

      Usuń

Cenię umiejętność wyrażania własnego zdania bez zbędnych wulgaryzmów i krytykę konstruktywną...
Oraz wysiłek włożony we wpisanie choć jednej literki w polu "Nazwa":)
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa. Każdego chętnego zapraszam ponownie :)